A sójka ta nasza z Mazowsza
Ta postna jest przecież najzdrowsza
Prababki ją nasze lepiły
Po sobie ten ślad zostawiły

Gdy proso siał dziadek na wiosnę
A babka kapustę sadziła
Na mąkę też żytko urosło
To dziatwa o sójkach marzyła

Do starych tradycji powróćmy
Hot-dogi i pizze porzućmy
I z pieca daj sójkę wnukowi
A będą silniejsi i zdrowsi.

O naszej to sójce piosenka
O naszej to sójce są słowa
Jest taka piękna i smaczna
A przede wszystkim jest zdrowsza.

Podciernianki

Wybierała się sójka za morze,
minęło parę latek – dolecieć nie może.
W Podcierniu się zasiedziała,
z Anią Kotuniak o pisklętach gadała.
Pofruwała chwilę i odwiedzić jest gotowa
Mirkę Krupową z Cegłowa.
Znowu długo myślała i do Posiadał doleciała,
pogadała z Marysią Wójcik, że w Kiczkach Jadzi Zadrożnej nie widziała.
W Pełczance Zosię Redek przywitała,
a po drodze w Mieni Zuzię Chabierę zaczepić musiała.
Czasu ciągle mało,
a tu Podskwarne, Rososz i Rudnik odwiedzić by się chciało.
W Cegłowie się zatrzymała i wójtowi podszeptuje:
niech dla kół gospodyń pieniędzy nie żałuje.
Również w Mińsku pofruwała,
ze starostą pogadała.
Wreszcie sójka do Poznania doleciała,
razem z Anią Kotuniak Oskara odebrała
za pierogi, które sójkami nazwała.

I tak sójka na Mazowszu została
i nad morze już nie doleciała,
tylko na festynie w Cegłowie została.

Krystyna Smuniewska